O nas – willa nad morzem

O nas – Willa Krokowa to miejsce wyjątkowe, które łączy elegancję z przytulną atmosferą. Choć położona w spokojnej okolicy, znajduje się blisko popularnych miejsc wypoczynku. Albowiem jej lokalizacja pozwala zarówno na relaks w otoczeniu przyrody, jak i szybki dostęp do atrakcji turystycznych.

Komfort i relaks

Oferujemy szereg udogodnień, abyście mogli cieszyć się wypoczynkiem. Do dyspozycji jest basen z podgrzewaną wodą, co oznacza, że można z niego korzystać nawet w chłodniejsze dni. Ponadto, dostępne są leżaki i przestrzeń do opalania. Jeśli chodzi o relaks, przygotowaliśmy także jacuzzi z solankami zdrowotnymi oraz saunę suchą, abyście mogli odprężyć się w pełni. Dodatkowo, w obiekcie można skorzystać z masaży, co więcej – także z zabiegów na ciało. Nie mówiąc już o tym, że wszystkie nasze usługi są na najwyższym poziomie.

O nas – Atrakcje i aktywności

Nie zważając na porę roku, zawsze staramy się zapewnić naszym gościom różnorodne zajęcia. Dlatego organizujemy wieczory taneczne z grillem, dzięki czemu można zarówno dobrze się bawić, jak i delektować pysznymi potrawami. Rzeczywiście, prowadzimy także gimnastykę i jogę na świeżym powietrzu, abyście mogli zadbać o kondycję w otoczeniu natury. Jeśli chodzi o atrakcje w okolicy, warto zwrócić uwagę na rezerwat przyrody, gdzie można obserwować żurawie oraz inne ptaki. Notabene, to doskonałe miejsce dla miłośników fotografii przyrodniczej.

O nas – Lokalizacja i okolica

Ostatecznie, nie sposób nie wspomnieć o dogodnej lokalizacji. Willa znajduje się w niewielkiej odległości od morza – aby dojść do plaży, wystarczy 30-minutowy spacer. O ile preferujecie podróż samochodem, to Trójmiasto, Hel czy Łeba są oddalone o około godzinę jazdy. Z tego powodu nasz obiekt stanowi świetną bazę wypadową do zwiedzania Pomorza.

Z kolei dla tych, którzy chcą zwiedzić coś bliższego, polecamy Zamek w Krokowej, malownicze ścieżki rowerowe oraz latarnię morską w Rozewiu. Poza tym, okolica obfituje w lokalne restauracje i festyny, na których można spróbować regionalnych specjałów. Co więcej, można tu znaleźć spokój, którego próżno szukać w zatłoczonych kurortach.

Podsumowując, Willa Krokowa to miejsce, gdzie komfort łączy się z naturą, a wypoczynek nabiera wyjątkowego charakteru. Niezależnie od tego, czy preferujecie aktywne spędzanie czasu, czy błogi relaks – u nas znajdziecie to, czego szukacie. Zapraszamy!

Morze, atrakcje, komfort

Willa Krokowa

Willa Krokowa to rodzinne miejsce tworzone z pasją przez dwoje ludzi, którzy od pierwszego wejrzenia zakochali się w tej okolicy i od lat konsekwentnie realizują marzenie o własnym pensjonacie. Wszystko powstaje tu z sercem i myślą o Gościach, aby każdy czuł się swobodnie, wyjątkowo i wyjeżdżał z pięknymi wspomnieniami.

Wnętrza willi zostały zaprojektowane przez właścicielkę, z dbałością o spójny klimat, a wiele elementów wykonano własnoręcznie. To właśnie dzięki temu każde pomieszczenie emanuje ciepłem, autentycznością i prawdziwą miłością do tego miejsca.

Jesteśmy W Karwieńskich Błotach przy Parku Krajobrazowym przy lesie. Pomiędzy Karwią , a Dębkami, bardzo dobra baza wypadowa we wszystkich kierunkach omijając korki. Chcielibyśmy do morza mieć metr ale niestety jest kawałek bo pół godziny spaceru, za to zawieziemy i przywieziemy naszym gratisowym busem hotelowym. Na miejscu przyrządzamy śniadania i obiadokolacje, bo wówczas to prawdziwy odpoczynek dla Pań zwłaszcza. Na przełomie lat udało się również zbudować strefę relaksu i zabaw dla małych i dużych.

Zapraszamy Przyjedź, odpocznij, wypij z nami kawę !!!

Zobacz cały film !!!

REZERWUJ JUŻ DZIŚ  SWOJ TERMIN PÓKI JEST !!!

dzwoń  +48502574252 lub napisz biuro@willakrokowa.pl

Morze, atrakcje, komfort

Willa Krokowa

Willa Krokowa to rodzinne miejsce tworzone z pasją przez dwoje ludzi, którzy od pierwszego wejrzenia zakochali się w tej okolicy i od lat konsekwentnie realizują marzenie o własnym pensjonacie. Wszystko powstaje tu z sercem i myślą o Gościach, aby każdy czuł się swobodnie, wyjątkowo i wyjeżdżał z pięknymi wspomnieniami.

Wnętrza willi zostały zaprojektowane przez właścicielkę, z dbałością o spójny klimat, a wiele elementów wykonano własnoręcznie. To właśnie dzięki temu każde pomieszczenie emanuje ciepłem, autentycznością i prawdziwą miłością do tego miejsca.

Jesteśmy  W Karwieńskich Błotach  przy Parku Krajobrazowym przy lesie. Pomiędzy Karwią , a Dębkami, bardzo dobra baza wypadowa we wszystkich kierunkach  omijając korki. Chcielibyśmy  do morza mieć  metr ale niestety  jest kawałek bo pół godziny spaceru, za to zawieziemy i przywieziemy   naszym gratisowym busem hotelowym.  Na miejscu  przyrządzamy śniadania i obiadokolacje, bo wówczas to  prawdziwy odpoczynek dla Pań   zwłaszcza.  Na przełomie lat udało się również zbudować    strefę relaksu i  zabaw dla małych i dużych.

 Zapraszamy Przyjedź, odpocznij, wypij z nami kawę !!!

Zobacz cały film!!!

zadzwoń do nas   +48502574252  lub napisz  biuro@willakrokowa.pl

REZERWUJ JUŻ DZIŚ SWÓJ TERMIN PÓKI  JEST  !!!

Odpoczynek, odprężenie, beztroska

Co na was czeka

LEGENDA O WILLI KROKOWA  -Opowieść, którą starsi mieszkańcy przekazują przy długich stołach i wieczornym świetle lamp

Dawno temu ziemie pomiędzy Karwią a Karwieńskimi Błotami były krainą surową i tajemniczą. Nadmorskie bagna ciągnęły się aż po horyzont, a wiatr znad Bałtyku niósł zapach soli, mokrych traw i torfu. Morze często przypominało ludziom, że jest tu najstarszym gospodarzem tej ziemi.

Przez długi czas nikt nie odważał się zamieszkać na tych podmokłych terenach. Dopiero pod koniec XVI wieku starosta pucki Jan Jakub Wejher sprowadził tu osadników z Niderlandów – Olędrów, ludzi znających tajemnice wody i ziemi.

Potrafili osuszać bagna, budować groble i prowadzić kanały, które zamieniały mokradła w żyzne pola. Dzięki ich pracy powstała niezwykła wieś Karwieńskie Błota – osada zbudowana na sztucznych wzniesieniach, gdzie domy stawiano na dębowych palach, aby chronić je przed wodą i sztormami.Ludzie żyli tu ciężko, lecz wolno. Morze dawało ryby, ziemia – plony, a wspólnota dawała siłę.

Na skrzyżowaniu dawnych dróg, tam gdzie dziś przecinają się drogi pomorska i żwirowa, powstało miejsce szczególne. Stała tam stara karczma.

Był to przystanek dla podróżnych, rybaków i kupców wędrujących między pomorskimi wsiami. W jej progach odpoczywali ludzie zmęczeni drogą, ogrzewali się przy ogniu i dzielili opowieściami o morzu, sztormach i dalekich portach.

Karczmę prowadziła kobieta o imieniu Helena.

Była znana w całej okolicy ze swojej dobroci i niezwykłej gościnności. Mówiono, że jej drzwi nigdy nie były zamknięte. Nieważne czy ktoś przyjechał wozem, czy przyszedł pieszo z daleka – zawsze znalazło się dla niego miejsce przy stole.

W jej karczmie palił się ogień, pachniał chleb i zioła, a nad stołem wisiała stara lampa. Ludzie powtarzali, że lampa ta była niezwykła – nigdy nie gasła nawet podczas największych sztormów, jakby wskazywała wędrowcom drogę do bezpiecznego domu. Mówiono, że światło lampy w karczmie Heleny było widoczne z daleka w ciemne noce.
Wędrowcy twierdzili, że prowadziło ich do bezpiecznego miejsca, a marynarze wracający znad morza wierzyli, że dopóki to światło świeci – zawsze można odnaleźć drogę do domu.

Pewnej jesiennej nocy nad Bałtykiem rozpętała się potężna burza. Wiatr wył w koronach drzew, a fale uderzały o brzeg z ogromną siłą.

Właśnie tej nocy do karczmy Heleny dotarło kilku rannych żołnierzy. Byli wyczerpani i przemarznięci. Ich płaszcze były mokre od deszczu, a twarze zmęczone długą drogą.

Helena nie zawahała się ani chwili.Wpuściła ich do środka, opatrzyła rany, podała gorącą zupę i pozwoliła ogrzać się przy ogniu.Niestety nie wszystkim było dane przeżyć.

Kilku z nich zmarło tej samej nocy. Mówiono, że byli to bracia, którzy walczyli razem i razem trafili do tej karczmy, szukając ratunku.Wydarzenie to głęboko poruszyło mieszkańców okolicy.Aby upamiętnić poległych braci oraz wszystkich, którzy zginęli na tej ziemi, mieszkańcy postawili na rozdrożu małą kaplicę.

Kaplica stała się miejscem ciszy i modlitwy. Wędrowcy zdejmowali przy niej czapki, zapalali świecę i na chwilę zatrzymywali się w drodze.Tuż niedaleko tego miejsca do dziś znajduje się stary cmentarz, który objęty jest ochroną zabytków. Spoczywają tam dawni mieszkańcy tych ziem – ludzie, którzy przed wiekami osuszali bagna i budowali pierwsze gospodarstwa na Karwieńskich Błotach.Nagrobki, choć nadgryzione przez czas i wiatr znad morza, stoją pośród drzew i wysokich traw. Mieszkańcy mówią, że to miejsce pamięta początki tej ziemi.

Z czasem zaczęto też mówić, że kapliczka na rozdrożu jest strażniczką wszystkich historii.Przez lata słyszała modlitwy, rozmowy wędrowców i opowieści ludzi, którzy zatrzymywali się tam w drodze. Jakby przechowywała je w swoich starych cegłach.

Niektórzy twierdzą, że gdy podejdzie się do niej bardzo blisko w spokojny wieczór, można usłyszeć coś niezwykłego.W szumie wiatru i traw zdają się wtedy brzmieć ciche głosy dawnych opowieści.Starsze kobiety z okolicznych wsi powtarzały także, że kapliczka ma niezwykły dar.Mówiono, że potrafi ukoić duszę.Kto przyjdzie tu z ciężarem w sercu, powinien na chwilę stanąć w ciszy, dotknąć starych cegieł i wsłuchać się w ich  głosy , a wróci   lżejszy na duszy. Bo w tym miejscu – pomiędzy morzem, łąkami i starym cmentarzem – można poczuć spokój, który zostawili tu ludzie dawnych pokoleń.

Niektórzy twierdzą nawet, że kapliczka leczy smutek i przywraca nadzieję, jakby przechowywała w sobie modlitwy wszystkich, którzy przez lata zatrzymywali się przy niej w drodze.

Bo w tym miejscu – pomiędzy morzem, łąkami i starym cmentarzem – można odnaleźć spokój, który zostawili tu ludzie dawnych pokoleń.

Helena miała córkę o imieniu Zofia. Dziewczynka dorastała wśród opowieści podróżnych, zapachu chleba i światła lampy. Znała historie rybaków, kupców i marynarzy, którzy zatrzymywali się w karczmie na rozdrożu.

W tych samych czasach niedaleko stąd, w Parszczycach, w starym majątku otoczonym sadami i polami, mieszkała dziewczynka o imieniu Anna.

Była córką właściciela majątku i często przyjeżdżała z ojcem oraz służbą do karczmy Heleny. Tam właśnie poznała Zofię. Dziewczynki szybko się zaprzyjaźniły. Anna i Zofia godzinami bawiły się na łąkach między wsiami, biegały po groblach Karwieńskich Błot i słuchały opowieści starych rybaków o morzu. Czasem siadały przy karczmie i patrzyły na podróżnych przybywających z daleka. Morze wydawało im się wtedy wielką bramą do świata.

Ich przyjaźń była szczera i piękna jak dzieciństwo. Jednak życie na tych ziemiach nie zawsze było spokojne. Karczma Heleny przetrwała jeszcze wiele lat. Ludzie mówili, że można tam znaleźć nie tylko schronienie, lecz także nadzieję. A potem nadeszła wojna.

Do Parszczyc przyjechali niemieccy żołnierze. Anna wraz z rodziną została wywieziona na roboty przymusowe. Rozstanie było bolesne. Anna i Zofia już nigdy nie spotkały się tak jak dawniej. Po wojnie Anna wróciła na Pomorze, lecz jej świat był już zupełnie inny.

Majątek w Parszczycach został zniszczony i rozkradziony. Nie został kamień na kamieniu z domu jej dzieciństwa. Mówiono, że gdzieś w ziemi zaginęły zakopane srebra złota   i rodzinne pamiątki, które miały przetrwać wojnę. Nigdy ich nie odnaleziono. Anna  wraz z rodzicami musiała rozpocząć życie od nowa w innym mieście. Jednak nigdy nie zapomniała tych ziem. Opowiadała o nich swoim dzieciom i wnukom – o karczmie Heleny, o kaplicy na rozdrożu, o swojej przyjaciółce Zofii i o dawnych mieszkańcach Karwieńskich Błot.

Mijały dziesięciolecia. I wtedy los znów splótł stare historie z nowymi.  I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.Wnuczka Anny dorosła i pewnego dnia spotkała człowieka morza – marynarza.Był to człowiek, który przez wiele lat przemierzał Bałtyk i dalekie oceany. Znał porty świata, opowieści rybaków i potęgę sztormów.

A jednak zawsze powtarzał jedno:

najpiękniejszym miejscem jest powrót do domu nad polskim morzem.

Gdy zaczęli rozmawiać o historii tych ziem, odkryli coś niezwykłego.

Pradziadek marynarza w dawnych czasach  zatrzymywał się w karczmie Heleny na rozdrożu.

Tak splatały się dawne historie.

Między wnuczką Anny a marynarzem narodziła się miłość i wspólna wizja.

Postanowili stworzyć miejsce, które będzie nawiązywało   do  dawnych dziejów – miejsce gościnne, pełne ciepła i spotkań ludzi.

Tak zaczęła powstawać Willa Krokowa.

Cegła po cegle. Pomysł po pomyśle. Historia po historii.

Dziś w Willi Krokowa spotykają się ludzie z różnych stron Polski i świata.

W sali bankietowej rozbrzmiewa muzyka, w chacie boho płonie ogień, a goście śmieją się i rozmawiają do późnej nocy.

Bo Willa Krokowa powstała z czegoś więcej niż z cegieł. Powstała z pamięci, przyjaźni i miłości do tej ziemi. Legenda mówi, że historie nigdy nie znikają. Czekają tylko na moment, kiedy ktoś znów je opowie i nada im nowe życie.

Dlatego starsi mieszkańcy powtarzają jedno stare pomorskie powiedzenie:

„Dom, w którym zawsze znajdzie się miejsce dla drugiego człowieka, nigdy nie zostanie zapomniany.”

Duch Heleny, która przyjmowała wędrowców.
Duch Zofii, córki karczmarki bawiącej się na tych łąkach.
Duch Anny, która nigdy nie zapomniała swojego domu.
I duch braci, który oddali życie razem w jednej  chwili  za  tę ziemię

I właśnie dlatego legenda Willi Krokowa trwa dalej –
pisana przez ludzi, którzy przyjeżdżają tu, aby spotkać się, świętować i zostawić w tym miejscu cząstkę swojej historii.

Odpoczynek, odprężenie, beztroska

Co na was czeka

LEGENDA O WILLI KROKOWA  – Opowieść, którą starsi mieszkańcy przekazują przy długich stołach i wieczornym świetle lamp

Dawno temu ziemie pomiędzy Karwią a Karwieńskimi Błotami były krainą surową i tajemniczą. Nadmorskie bagna ciągnęły się aż po horyzont, a wiatr znad Bałtyku niósł zapach soli, mokrych traw i torfu. Morze często przypominało ludziom, że jest tu najstarszym gospodarzem tej ziemi.

Przez długi czas nikt nie odważał się zamieszkać na tych podmokłych terenach. Dopiero pod koniec XVI wieku starosta pucki Jan Jakub Wejher sprowadził tu osadników z Niderlandów – Olędrów, ludzi znających tajemnice wody i ziemi.

Potrafili osuszać bagna, budować groble i prowadzić kanały, które zamieniały mokradła w żyzne pola. Dzięki ich pracy powstała niezwykła wieś Karwieńskie Błota – osada zbudowana na sztucznych wzniesieniach, gdzie domy stawiano na dębowych palach, aby chronić je przed wodą i sztormami.Ludzie żyli tu ciężko, lecz wolno. Morze dawało ryby, ziemia – plony, a wspólnota dawała siłę.

Na skrzyżowaniu dawnych dróg, tam gdzie dziś przecinają się drogi pomorska i żwirowa, powstało miejsce szczególne. Stała tam stara karczma.

Był to przystanek dla podróżnych, rybaków i kupców wędrujących między pomorskimi wsiami. W jej progach odpoczywali ludzie zmęczeni drogą, ogrzewali się przy ogniu i dzielili opowieściami o morzu, sztormach i dalekich portach.

Karczmę prowadziła kobieta o imieniu Helena.

Była znana w całej okolicy ze swojej dobroci i niezwykłej gościnności. Mówiono, że jej drzwi nigdy nie były zamknięte. Nieważne czy ktoś przyjechał wozem, czy przyszedł pieszo z daleka – zawsze znalazło się dla niego miejsce przy stole.

W jej karczmie palił się ogień, pachniał chleb i zioła, a nad stołem wisiała stara lampa. Ludzie powtarzali, że lampa ta była niezwykła – nigdy nie gasła nawet podczas największych sztormów, jakby wskazywała wędrowcom drogę do bezpiecznego domu. Mówiono, że światło lampy w karczmie Heleny było widoczne z daleka w ciemne noce.
Wędrowcy twierdzili, że prowadziło ich do bezpiecznego miejsca, a marynarze wracający znad morza wierzyli, że dopóki to światło świeci – zawsze można odnaleźć drogę do domu.

Pewnej jesiennej nocy nad Bałtykiem rozpętała się potężna burza. Wiatr wył w koronach drzew, a fale uderzały o brzeg z ogromną siłą.

Właśnie tej nocy do karczmy Heleny dotarło kilku rannych żołnierzy. Byli wyczerpani i przemarznięci. Ich płaszcze były mokre od deszczu, a twarze zmęczone długą drogą.

Helena nie zawahała się ani chwili.Wpuściła ich do środka, opatrzyła rany, podała gorącą zupę i pozwoliła ogrzać się przy ogniu.Niestety nie wszystkim było dane przeżyć.

Kilku z nich zmarło tej samej nocy. Mówiono, że byli to bracia, którzy walczyli razem i razem trafili do tej karczmy, szukając ratunku.Wydarzenie to głęboko poruszyło mieszkańców okolicy.Aby upamiętnić poległych braci oraz wszystkich, którzy zginęli na tej ziemi, mieszkańcy postawili na rozdrożu małą kaplicę.

Kaplica stała się miejscem ciszy i modlitwy. Wędrowcy zdejmowali przy niej czapki, zapalali świecę i na chwilę zatrzymywali się w drodze.Tuż niedaleko tego miejsca do dziś znajduje się stary cmentarz, który objęty jest ochroną zabytków. Spoczywają tam dawni mieszkańcy tych ziem – ludzie, którzy przed wiekami osuszali bagna i budowali pierwsze gospodarstwa na Karwieńskich Błotach.Nagrobki, choć nadgryzione przez czas i wiatr znad morza, stoją pośród drzew i wysokich traw. Mieszkańcy mówią, że to miejsce pamięta początki tej ziemi.

Z czasem zaczęto też mówić, że kapliczka na rozdrożu jest strażniczką wszystkich historii.Przez lata słyszała modlitwy, rozmowy wędrowców i opowieści ludzi, którzy zatrzymywali się tam w drodze. Jakby przechowywała je w swoich starych cegłach.

Niektórzy twierdzą, że gdy podejdzie się do niej bardzo blisko w spokojny wieczór, można usłyszeć coś niezwykłego.W szumie wiatru i traw zdają się wtedy brzmieć ciche głosy dawnych opowieści.Starsze kobiety z okolicznych wsi powtarzały także, że kapliczka ma niezwykły dar.Mówiono, że potrafi ukoić duszę.Kto przyjdzie tu z ciężarem w sercu, powinien na chwilę stanąć w ciszy, dotknąć starych cegieł i wsłuchać się w ich  głosy , a wróci   lżejszy na duszy. Bo w tym miejscu – pomiędzy morzem, łąkami i starym cmentarzem – można poczuć spokój, który zostawili tu ludzie dawnych pokoleń.

Niektórzy twierdzą nawet, że kapliczka leczy smutek i przywraca nadzieję, jakby przechowywała w sobie modlitwy wszystkich, którzy przez lata zatrzymywali się przy niej w drodze.

Bo w tym miejscu – pomiędzy morzem, łąkami i starym cmentarzem – można odnaleźć spokój, który zostawili tu ludzie dawnych pokoleń.

Helena miała córkę o imieniu Zofia. Dziewczynka dorastała wśród opowieści podróżnych, zapachu chleba i światła lampy. Znała historie rybaków, kupców i marynarzy, którzy zatrzymywali się w karczmie na rozdrożu.

W tych samych czasach niedaleko stąd, w Parszczycach, w starym majątku otoczonym sadami i polami, mieszkała dziewczynka o imieniu Anna.

Była córką właściciela majątku i często przyjeżdżała z ojcem  do karczmy Heleny. Tam właśnie poznała Zofię. Dziewczynki szybko się zaprzyjaźniły. Anna i Zofia godzinami bawiły się na łąkach między wsiami, biegały po groblach Karwieńskich Błot i słuchały opowieści starych rybaków o morzu. Czasem siadały przy karczmie i patrzyły na podróżnych przybywających z daleka. Morze wydawało im się wtedy wielką bramą do świata.

Ich przyjaźń była szczera i piękna jak dzieciństwo. Jednak życie na tych ziemiach nie zawsze było spokojne. Karczma Heleny przetrwała jeszcze wiele lat. Ludzie mówili, że można tam znaleźć nie tylko schronienie, lecz także nadzieję. A potem nadeszła wojna.

Do Parszczyc przyjechali niemieccy żołnierze. Anna wraz z rodziną została wywieziona na roboty przymusowe. Rozstanie było bolesne. Anna i Zofia już nigdy nie spotkały się tak jak dawniej. Po wojnie Anna wróciła na Pomorze, lecz jej świat był już zupełnie inny.

Majątek w Parszczycach został zniszczony i rozkradziony. Nie został kamień na kamieniu z domu jej dzieciństwa. Mówiono, że gdzieś w ziemi zaginęły zakopane srebra złota   i rodzinne pamiątki, które miały przetrwać wojnę. Nigdy ich nie odnaleziono. Anna  wraz z rodzicami musiała rozpocząć życie od nowa w innym mieście. Jednak nigdy nie zapomniała tych ziem. Opowiadała o nich swoim dzieciom i wnukom – o karczmie Heleny, o kaplicy na rozdrożu, o swojej przyjaciółce Zofii i o dawnych mieszkańcach Karwieńskich Błot.

Mijały dziesięciolecia. I wtedy los znów splótł stare historie z nowymi.  I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.Wnuczka Anny dorosła i pewnego dnia spotkała człowieka morza – marynarza.Był to człowiek, który przez wiele lat przemierzał Bałtyk i dalekie oceany. Znał porty świata, opowieści rybaków i potęgę sztormów.

A jednak zawsze powtarzał jedno: najpiękniejszym miejscem jest powrót do domu nad polskim morzem.

Gdy zaczęli rozmawiać o historii tych ziem, odkryli coś niezwykłego.

Pradziadek marynarza w dawnych czasach  zatrzymywał się w karczmie Heleny na rozdrożu.Tak splatały się dawne historie. Między wnuczką Anny a marynarzem narodziła się miłość i wspólna wizja.Postanowili stworzyć miejsce, które będzie nawiązywało   do  dawnych dziejów – miejsce gościnne, pełne ciepła i spotkań ludzi. Tak zaczęła powstawać Willa Krokowa. Cegła po cegle. Pomysł po pomyśle. Historia po historii. Dziś w Willi Krokowa spotykają się ludzie z różnych stron Polski i świata.W sali bankietowej rozbrzmiewa muzyka, w chacie boho płonie ogień, a goście śmieją się i rozmawiają do późnej nocy.

Bo Willa Krokowa powstała z czegoś więcej niż z cegieł. Powstała z pamięci, przyjaźni i miłości do tej ziemi. Legenda mówi, że historie nigdy nie znikają. Czekają tylko na moment, kiedy ktoś znów je opowie i nada im nowe życie.

Dlatego starsi mieszkańcy powtarzają jedno stare pomorskie powiedzenie: „Dom, w którym zawsze znajdzie się miejsce dla drugiego człowieka, nigdy nie zostanie zapomniany.”

Duch Heleny, która przyjmowała wędrowców.
Duch Zofii, córki karczmarki bawiącej się na tych łąkach.
Duch Anny, która nigdy nie zapomniała swojego domu.
I duch braci, który oddali życie razem w jednej  chwili  za  tę ziemię

I właśnie dlatego legenda Willi Krokowa trwa dalej –
pisana przez ludzi, którzy przyjeżdżają tu, aby spotkać się, świętować i zostawić w tym miejscu cząstkę swojej historii. 🌾

Aktywności, zajęcia, inicjatywy

Co u nas znajdziesz

Aktywności, zajęcia, inicjatywy

Co u nas znajdziesz

NASZA

Restauracja

W Willi znajdziecie restaurację, w której stawiamy nie tylko na jakość, ale i na wyjątkowy smak. Co więcej, oferujemy możliwość zamówienia niezwykle aromatycznego, świeżo pieczonego chleba prosto od miejscowej sołtysowej, a także lokalnego miodu oraz regionalnych serów. Dzięki temu możecie cieszyć się autentycznym smakiem naszego regionu.

  • Śniadania

  • Obiadokolacje

  • Kolacje

  • Produkty od stałych dostawców

  • Produkty z naszej szklarni

  • Słodki poczęstunek

  • Psychodietetyk

NASZE

Pokoje

W Willi znajdziecie zarówno pokoje 2-, 3-, jak i 4-osobowe, czyli mamy możliwość zakwaterowania aż 60 osób. Co więcej, każdy pokój jest bogato wyposażony , co oznacza, że znajdziecie w nim wszystko, co niezbędne do komfortowego pobytu. Ponadto, dbamy o detale, abyście czuli się w pełni swobodnie i abyście mogli cieszyć się każdą chwilą spędzoną w naszej Willi. W standardzie pokoju znajdziecie:

  • Aneks kuchenny

  • Łóżko King Size

  • Prywatną łazienkę

  • Zestaw do pażenia kawy/herbaty

  • Balkon/taras

  • Ręczniki

  • Dodatkowe poduszki i koce

  • Stół + krzesła

  • TV + Wifi

  • Lodówka

NASZE

Pokoje

W Willi znajdziecie zarówno pokoje 2-, 3-, jak i 4-osobowe, czyli mamy możliwość zakwaterowania aż 60 osób. Co więcej, każdy pokój jest bogato wyposażony , co oznacza, że znajdziecie w nim wszystko, co niezbędne do komfortowego pobytu. Ponadto, dbamy o detale, abyście czuli się w pełni swobodnie i abyście mogli cieszyć się każdą chwilą spędzoną w naszej Willi. W standardzie pokoju znajdziecie:

  • Aneks kuchenny

  • Łóżko King Size

  • Prywatną łazienkę

  • Zestaw do pażenia kawy/herbaty

  • Balkon/taras

  • Ręczniki

  • Dodatkowe poduszki i koce

  • Stół + krzesła

  • TV + Wifi

  • Lodówka